Aktualności | 2012-01-24
Trwa odchudzanie energetyki

Trwa odchudzanie energetyki

Firmy nie przeprowadzają zwolnień, bo nie pozwalają im na to podpisane przed laty gwarancje pracownicze. Zamiast tego wdrażają programy dobrowolnych odejść, z których pracownicy skorzystać mogą, ale nie muszą. Do wybrania tej opcji mobilizują ich jednak wysokie odprawy – sięgające nawet 26 miesięcznych pensji

Eksperci nie mają wątpliwości, że cięcie kosztów i redukcje zatrudnienia są konieczne. – Zwłaszcza że w porównaniu z innymi europejskimi spółkami energetycznymi w polskich firmach jest przerost zatrudnienia – zauważa Stanisław Ozga, analityk DM PKO BP. Jak wynika z raportu CIRE, w naszych elektrowniach zatrudnionych jest nawet czterokrotnie więcej pracowników w przeliczeniu na 1 MW niż na zachodzie Europy.

Tauron liczy na redukcję kosztów rzędu 1 mld zł do końca 2012 r., niemal tyle samo chce osiągnąć PGE do 2016 r. Ta skłonność do oszczędzania zastanawia niektórych analityków. – Trudno nie wiązać tej wzmożonej aktywności zarządów do cięcia kosztów i poprawy wyników ze zmianami we władzach tych firm, jakie obecnie obserwujemy – podkreśla Łopaciuk. Związkowcy mówią dobitniej: – To walka o stołki mobilizuje zarządy do tak brutalnych cięć – sugeruje Nalepa.

Tymczasem firmy tłumaczą, że chodzi wyłącznie o poprawę efektywności. Efekty tych działań możemy zobaczyć na przykładzie Energi, która już od trzech lat prowadzi procesy restrukturyzacyjne w swoich spółkach. Od tego czasu liczba pracowników w całej grupie zmalała o prawie 890 osób, a w tym roku redukcja obejmie kolejnych 338 pracowników. W 2010 r. w porównaniu z rokiem 2007 jej przychody wzrosły o 30 proc., a zysk netto o 350 proc.

Źródło: Rzeczpospolita