Wyniki 1-4 spośród 4 dla zapytania: authorDesc:"Justyna CHODOWICZ-ADAMCZEWSKA"

Krzysztof Jan Serdakowski - niespokojny, migrujący Polak-geodeta (mój kolega ze studiów) - ciąg dalszy DOI:


  KANADA Wtedy właśnie został przyznany Krzysztofowi i jego rodzinie status imigrantów kanadyjskich i cała rodzina otrzymała papiery upoważniające do wjazdu i osiedlenia się w Kanadzie. W lipcu 1974 r. przylecieli do Montréalu i zaczęli budować - znów od podstaw - swój nowy dom, dla Krzysztofa już czwarty. Po załatwieniu formalności pobytowych w Montréalu, Krzysztof znalazł pracę w Wydziale Eksploracji Kompleksu La Grande, na rozpoczynającej się budowie gigantycznego projektu hydroelektrycznego nad Zatoką Jamesa, położonego o ponad 1400 km na północ od Montréalu, w dziewiczej kanadyjskiej tajdze, gdzie zimą pracowano jeszcze w bardzo pionierskich warunkach. Temperatura tam, szczególnie nocami, spadała często do minus 30-40°C. Pierwsze zatrudnienie, w charakterze starszego technika geodety, polegało na sprawdzaniu notatek polowych i wstępnych obliczeniach robót geodezyjnych, polegających na tyczeniu osi przyszłych tam i obliczaniu położenia odkrywek wiertniczych na obszarze całego Kompleksu La Grande. Służyły do tego jeszcze słabo oprogramowane mikro-komputery marki Hewlett Packard 9830. Z własnej inicjatywy zajął się kompletniejszym oprogramowaniem tych maszyn, usprawniając znacznie dotychczasowy przerób. Dużym problemem była niejednolitość układów współrzędnych punktów odniesienia i po przypomnieniu sobie wiadomości z zakresu geodezji wyższej, zajął się algorytmizacją i oprogramowaniem mikro-komputerów do transformacji współrzędnych do jednolitego układu. Szczegółowy opis inżynierski problemu we "Wspomnieniach". W ramach uznania uzyskał promocje na szefa Sekcji Pomiarów Geodezyjnych w rejonie Caniapiscau - położonym we wschodniej części Kompleksu, jeszcze bardziej niedostępnej, gdzie przemieszczać się można było tylko samolotami, helikopterami lub hydroplanami, z lądowiskami na zamarzniętych jeziorach i gdzie temperatura nocą spadała nawet do minus 50°C. Zajmował się organizacją pracy ekip pomiarowych i całą logistyką prac [...]

Krzysztof Jan Serdakowski - niespokojny, migrujący Polak-geodeta DOI:


  Kiedy po wielu latach od naszych studiów na Wydziale Geodezji i Kartografii PW Krzysztof podarował mi trzy opasłe tomy swoich wspomnień stanowiących historię życia prywatnego i zawodowego absolwenta Wydziału Geodezji i Kartografii Politechniki Warszawskiej, historię starannie udokumentowaną i spisaną z ogromną precyzją, piękną polszczyzną i ogromną szczerością - postanowiłam "nie puścić mu tego płazem". Uznałam, że "recenzja" książki może (a według mnie może… powinna) w trudnych obecnie czasach dla polskiej geodezji zainteresować szczególnie moich rówieśników, ale także młodszych geodetów. Książka dedykowana jest bowiem rodzinie, przyjaciołom i znajomym. Decydując się na napisanie niniejszego tekstu stanęłam przed trudnym zadaniem. Z jednej strony nie mógł on być długi i rozwlekły, a z drugiej - nie chciałam uronić zbyt wiele z opisu "burzliwego" życia Krzysztofa. Wybrałam formę jakby "wywiadu-rzeki" z moimi osobistymi wstawkami, które zaznaczone są kursywą. Potrzeba zwięzłości skutkowała miejscami "raportowym" stylem, za co przepraszam Czytelnika. A oto dane bibliograficzne książki: Krzysztof Jan Serdakowski MIGRACJE NIESPOKOJNEGO POLAKA - Wspomnienia Motto: Geodezja nie musi być tylko rzemiosłem… - zawód ryzykowny? Tom 1 - Domy Pierwszy i Drugi wyd. Éditions Szaser 2012 (390 str.) Tom 2 - Dom Trzeci wyd. Éditions Szaser 2013 (520 str.) Tom 3 - Dom Czwarty wyd. Éditions Szaser 2014 (615 str.) W sumie 1525 stronic. Jest co czytać w długie zimowe wieczory… Lektura wspomnień będzie z pewnością także interesująca dla: ??rówieśników autora, kolegów i znajomych: "szczęśliwe dzieciństwo" lat wojny, pierwsze lata po wojnie, studia, praca zawodowa w PRL-u, dalsze losy pracy zawodowej w Afryce, Ameryce Płn., Indonezji…, ??przyszłych studentów i absolwentów Naszego Wydziału, ??bardzo rozbudowany wątek rodzinny - pasjonująca lektura psychologicznie poznawcza, może zainteresować chętnych poznawania różny[...]

Krzysztof Jan Serdakowski - niespokojny, migrujący Polak-geodeta DOI:


  Uzyskał kontrakt do Indonezji na dwa lata, z możliwością przedłużenia. Projekt zlokalizowany był na wyspie Nowa Gwinea, w jej zachodniej części należącej do Indonezji i nazywającej się Irian Jaya. Istotą projektu było wielodyscyplinarne studium w terenie, na wyselekcjonowanych na mapach topograficznych w małych skalach, regionów potencjalnie nadających się pod zasiedlenie. Należało wykonać szczegółowe mapy, zbadać jakość gleb, hydrologię i hydrografię regionu oraz wiele innych elementów. Głównym utrudnieniem prac był tropikalny klimat (temperatura powietrza przez cały rok wynosząca około 35°C, a wilgotność bliska 100%) oraz prawie całkowite pokrycie terenu przez tropikalną dżunglę. Pomiarów mapowych i badań gleboznawczych nie można było wykonać metodami fotogrametrycznymi, czujnikami podczerwieni i laserowymi, jedynie pomiarami na gruncie. Krzysztof był jedynym Polakiem w wielonarodowościowym zespole realizującym Projekt. Przejął dowództwo nad logistyką i organizacją prac w terenie, zaopatrzeniem ekip w sprzęt, żywność i transportem helikopterowym do obozów położonych w niedostępnej dżungli. Dźwigał ciężar organizacji i nadrabiał zaległości. Opanował podstawy języka indonezyjskiego. Wspaniały opis wywiadu terenowego w dżungli i przewodników "łowców głów". Ratował dwukrotnie[...]

Krzysztof Jan Serdakowski - niespokojny, migrujący Polak-geodeta DOI:


  KANADA Powrót do Kanady. Kłopoty rodzinne i śmierć matki - krótki pobyt w Polsce. I znów poszukiwanie pracy. Rozpoczął pracę jako sprzedawca systemów ogrzewczych i klimatyzacyjnych (tak zwanych thermopomp) w firmie, która okazała się nieuczciwa. Zarejestrował swoją drugą firmę: Christophe Serdakowski Enr. Przy pomocy znajomego Polaka otrzymał prace geodezyjne z firmy AXOR w Montréalu. Wkrótce wygrał poważniejszy kontrakt na roboty geodezyjne w miasteczku Port Cartier położonym o 900 km na północ od Montréalu, już nad granicą kanadyjskiej tajgi. Należało, jeszcze w zimie, wykonać pomiary konieczne do przebudowy systemu wodno-sanitarnego miasteczka. Zima, śnieg i temperatura minus 25-30°C. Pracował sam (oszczędzając na zatrudnieniu technika) precyzyjnym instrumentem zwanym tutaj: station totale albo po angielsku: total station. Obliczenia wykonywał przy użyciu, zakupionego za 5000 dolarów komputerowego programu AGEO (wymagania klienta). Trudne warunki, odkopywanie łopatami i kilofami zasypanych śniegiem i zalodzonych włazów sanitarnych i ściekowych, hydrantów, krawężników ulic i innych urządzeń miejskiej infrastruktury, które miały być naniesione na mapę w skali 1:2000. Dalsze drobne zlecenia z firmy AXOR, dodatkowe pomiary w Port Carter i nowe w miasteczku Clarke City. Wreszcie zlecenie wykonania mapy, również w skali 1:2000, części Montréalskiej dzielnicy Saint Laurent i położonego tam byłego lotniska Cartierville, gdzie planowano zbudować nowe osiedle mieszkaniowe. Później pomiary do sporządzenia szczegółowej mapy sytuacyjno-wysokościowej zespołu dwóch miasteczek Lourdes de Blanc Sablon i Blanc Sablon, także w skali 1:2000. Miasteczka te są położone na lewym brzegu ujścia rzeki świętego Wawrzyńca do Atlantyku, nad cieśniną dzielącą Prowincję Québec i Nową Funlandię. Do miasteczek dostać się można (do dzisiaj) tylko samolotem lub statkiem. Znów ekstremalne warunki pracy, głównie mgły powodowane dryfującymi przez cieśninę górami l[...]

 Strona 1