Wyniki 1-10 spośród 18 dla zapytania: authorDesc:"Marek Hołyński "

Narodowy test interoperacyjności podpisu elektronicznego

Czytaj za darmo! »

Duży zbiór rodzajów dokumentów elektronicznych oraz różnorodne ich przeznaczenie wymusza wielość formatów i rodzajów e-podpisu. Na rynku pojawiają się rozmaite, nie zawsze zgodne z sobą produkty oraz aplikacje. Istnieje zatem pilna potrzeba uporządkowania tej sytuacji i praktycznej weryfikacji oferowanych przez producentów rozwiązań na otwartym publicznym forum. Dla oceny rzeczywistej sytuacji w dniach 26-27 października 2011 r. został zorganizowany w Warszawie Narodowy Test Interoperacyjności Podpisu Elektronicznego. Koordynacji tego wydarzenia podjął się Instytut Maszyn Matematycznych, w którym od dwóch lat działa Laboratorium Podpisu Elektronicznego. Impreza organizowana była przy współpracy Ministerstwa Gospodarki i pod osobistym [...]

Rozwój badań i innowacji w Polsce


  Struktura prac badawczych i rozwojowych, odziedziczona po systemie socjalistycznym, charakteryzowała się znacznym stopniem rozdrobnienia, zarówno organizacyjnym, jak i tematycznym. Prace badawcze, głównie poznawcze, prowadzone były zarówno przez przemysłowe ośrodki badawczo-rozwojowe, jak i instytuty Polskiej Akademii Nauk, a także uczelnie wyższe. Były one finansowane głównie z budżetu państwa w formie dotacji. Udział firm prywatnych był znikomy. Zbyt mało uwagi zwracano przy tym na praktyczne rezultaty badań. Nowe wyzwania globalizacji, członkostwo Polski w Unii Europejskiej i zmiany w hierarchii celów związane z funkcjonowaniem nauki w nowych warunkach, doprowadziły do wielu zmian w tym systemie. Odpowiedzialność za zarządzanie projektami została przeniesiona do dwóch nowo utworzonych instytucji - Narodowego Centrum Nauki i Narodowego Centrum Badań i Rozwoju. Narodowe Centrum Nauki (NCN) okresowo ogłasza konkursy i zaprasza do składania wniosków dotyczących badaniach podstawowych. Oferuje dotacje do projektów badawczych, w tym finansowania zakupu lub wytworzenia aparatury badawczej, koniecznej do tych badań. NCN oferuje także finansowanie prac badawczych młodych pracowników nauki, którzy jeszcze nie uzyskali stopnia doktora nauk lub tych, którzy uzyskali go niedawno. Głównym zadaniem Narodowego Centrum Badań i Rozwoju (NCBiR) jest zarządzanie i wdrażanie strategicznych programów prac ba[...]

Bezpieczeństwo w chmurach


  Cloud computing szybko awansowało do roli obowiązującego słowa magicznego. Jego orędownicy ogłaszają, iż jest to najbardziej obiecujący kierunek rozwojowy informatyki i robią to na tyle przekonywująco, że niemal co druga organizowana w ostatnim roku konferencja dotyczy jakiegoś aspektu przetwarzania w chmurze. Ale są też sceptycy utrzymujący, że z dużej chmury mały deszcz, a cały ten zgiełk to zręczny chwyt marketingowy, służący jedynie rozkręceniu popytu na sprzęt i usługi. Obie strony mają trochę racji. Model przetwarzania oparty na zasobach zewnętrznych nie jest niczym nowym i w naturalny sposób stanowi rozwinięcie dotychczasowych koncepcji. Zamiast robić wszystko samemu na własnym komputerze, wyrzucamy co się da na zewnątrz, pozbywając się zawracania głowy i odciążając nasz system od zbędnych zadań. Nic nowego pod chmurami Sam pomysł nie jest nowy, to raczej kolejna faza rysującej się już od dość dawna tendencji. Już w latach 70. pojawił się termin distributed computing na określenie systemów umożliwiających współdzielenie rozproszonych mocy obliczeniow[...]

Początki informatyki w Polsce DOI:


  Informatyka w Polsce ma bogatą tradycję i na początku dystans dzielący ją od świata nie był wcale duży. W tym roku będziemy obchodzić jej 70-lecie, bo za dzień narodzin nie przyjmuje się bynajmniej momentu wejścia do naszego kraju Facebooka, ale 23 grudnia 1948 r.Wtedy to właśnie w Gmachu Fizyki Doświadczalnej przy ul. Hożej w Warszawie, z inicjatywy wybitnego matematyka - topologa Kazimierza Kuratowskiego, profesora Uniwersytetu Warszawskiego, dyrektora utworzonego miesiąc wcześniej Państwowego Instytutu Matematycznego (PIM), spotkało się kilku przyszłych pionierów elektronicznych maszyn liczących: prof. Andrzej Mostowski, matematyk zajmujący się głównie logiką matematyczną i algebrą, dr Henryk Greniewski, matematyk i logik oraz trzej młodzi inżynierowie po studiach na Politechnice Gdańskiej: Krystyn Bochenek, Leon Łukaszewicz i Romuald Marczyński, późniejsi profesorowie. Przeczucie nowej epoki Profesor Kuratowski podzielił się z zebranymi swoimi wrażeniami z naukowego pobytu w USA. Był pod wrażeniem elektronicznych maszyn liczących, które widział za oceanem i był przekonany, że chociaż jedna taka maszyna powinna być zbudowana w Polsce. W rezultacie tego spotkania zapadła decyzja powołania w ramach PIM Grupy Aparatów Matematycznych (GAM). Uczestnicy spotkania zresztą już o temacie wiedzieli. Co prawda żelazna kurtyna opuściła się w poprzek kontynentu prawie dwa lata wcześniej, ale nie była jeszcze jednak na tyle szczelna, aby całkiem eliminować istotne informacje. Większość przecieków docierających do kraju izolowanego od szybko rozwijających się zachodnich technologii jednak była przetwarzana na nieco naiwne artykuły popularno-naukowe. - Człowieka i jego trud w wykonywaniu skomplikowanych rachunków mogą zastąpić w wielu przypadkach maszyny do liczenia, pracują one w dodatku o wiele szybciej. Najnowsze typy tych maszyn, zwane mózgami elektronowymi, zbudowano w Stanach Zjednoczonych A. P. Maszyny do liczenia[...]

Od ABC do XYZ DOI:


  Na początku 1956 r. postanowiono połączyć wszystkie siły Grupy Aparatów Matematycznych działającej w Państwowym Instytucie Matematycznym. Trzy zespoły dotychczas realizujące osobne tematy miały się teraz skupić na jednym celu: zbudowaniu maszyny cyfrowej. Ich pierwszym kierownikiem został Romuald Marczyński, ale zaprojektowany poprzednio przez niego EMAL ciągle nie dawał się uruchomić. Wkrótce więc Romualda Marczyńskiego zastąpił na stanowisku 34-letni wówczas docent Leon Łukaszewicz, któremu udało się doprowadzić do szczęśliwego końca projekt Analizatora Równań Różniczkowych (ARR). Do niedawna można było jeszcze tę maszynę zobaczyć w Muzeum Techniki w Warszawie, ale turbulencje prawne oraz wstrzymanie publicznych dotacji do tej placówki uniemożliwiły dostęp do jej unikatowych zbiorów. Zakład Aparatów Matematycznych PAN ARR, co prawda, był maszyną analogową, a nie cyfrową, miał jednak tę niewątpliwą zaletę, że poprawnie działał (PT 2-3/2018). Łukaszewicz, przy wsparciu ówczesnego wiceprezesa PAN Janusza Groszkowskiego, uzyskał ponadto decyzję o wyodrębnieniu całego zespołu z Państwowego Instytutu Matematycznego i stworzeniu samodzielnej jednostki - Zakładu Aparatów Matematycznych PAN. Ta z pozoru jedynie administracyjna zmiana okazała się bardzo korzystna, bo uniezależniła prace od decyzji nie zawsze kompetentnych urzędników pośrednich szczebli decyzyjnych i zdecydowanie dowartościowała zespół. Jeśli zaś chodzi o zespół, to w przedsięwzięcie - na różnych etapach jego realizacji - zaangażowanych było 20-30 osób. Niektórzy z racji swoich kompetenc[...]

Komputery produkujemy seryjnie DOI:


  Uruchomienie w 1958 r. pierwszego polskiego komputera XYZ w Zakładzie Aparatów Matematycznych PAN było silnym impulsem do dalszych działań. Najważniejszym zadaniem było wówczas dostosowanie eksperymentalnej konstrukcji do potrzeb produkcyjnych, na czym nikt z zespołu się nie znał. Żeby na serio sprostać wymaganiom produkcji seryjnej w ZAM zatrudniono sporą grupę inżynierów o dużym doświadczeniu w wytwarzaniu sprzętu elektronicznego. Niezbyt bezpieczną pamięć rtęciową zastąpiono przez zapisywanie informacji w postaci ultradźwięków na prętach i drutach metalowych, uzyskując średni czas dostępu 5 ms. Podwojono pojemność zewnętrznej pamięci bębnowej, dodano nowe rozkazy i rejestry. Używane standardowo w centralach telefonicznych otwarte stojaki wykorzystywane w XYZ zostały zastąpione przez zamykane szafy. Pierwsze egzemplarze ZAM-2 (ta nazwa maszyn długi czas była utrzymywana, mimo że w 1962 r. Zakład Aparatów Matematycznych podniesiono do rangi samodzielnej placówki - Instytutu Maszyn Matematycznych PAN) były gotowe w 1961 r. Przez następne 3 lata wyprodukowano serię dwunastu sztuk, których w różnych instytucjach używano do obliczeń numerycznych i przetwarzania danych. ZAM-y nie tylko w kraju znamy Przynajmniej jedna z nich funkcjonowała też w ówczesnym NRD i to z powodzeniem, o czym świadczy email przysłany do IMM w marcu 2017 r.: Dear Mr. Direktor, przed wielu laty nasza stalownia w Hennigsdorf otrzymała komputer ZAM- 2 Gamma wyprodukowany przez IMM. Ja przez długi czas byłem odpowiedzialny za serwisowanie tej maszyny (zacząłem pona[...]

Do czego te komputery? DOI:


  Na Zachodzie informatyka rozwijała się niejako samoistnie, przede wszystkim za sprawą prywatnych firm swobodnie angażujących się w obiecujące przedsięwzięcia, oparte o przemyślane biznesplany. W gospodarce socjalistycznej było inaczej. Obowiązywały nie zawsze do końca przemyślane plany 5-letnie, nad którymi kontrolę sprawowały organy administracji państwowej, a partycypacja w nich była przymusowa. Tak też musiało być i u nas. W 1964 r. utworzono urząd Pełnomocnika Rządu ds. Elektronicznej Techniki Obliczeniowej (PRETO). Jego szefem został Eugeniusz Zadrzyński, młodzieżowy działacz przedwojennej lewicy, ale też inżynier po Politechnice Warszawskiej. Wyższość ustrojowa zapewnia lepsze komputery Oceniał informatykę ze swoistej perspektywy. Wyższość ustrojowa naszego kraju w porównaniu z krajami kapitalistycznymi powinna zapewnić zorganizowanie grup użytkowników maszyn matematycznych i zaopatrzenie ich w większe, efektywniejsze maszyny. Jest to ważny warunek wykonania zadań w nadchodzącym pięcioleciu przy ograniczonych środkach inwestycyjnych.14 W tym samym roku powstało zjednoczenie MERA (oficjalnie Zjednoczenie Przemysłu Automatyki i Aparatury Pomiarowej "Mera"). W ówczesnej hierarchii organizacyjnej zjednoczenia skupiały zakłady z podobnej branży, a same podlegały odpowiednim ministerstwom. Komputery jeszcze wtedy sporo ważyły, więc Mera dostała się pod nadzór Ministra Przemysłu Ciężkiego. W MERZE znalazły się przedsiębiorstwa produkujące aparaturę pomiarową, automatykę i "urządzenia automatycznego przetwarzania informa[...]

Riadom damy radę DOI:


  Dylemat Elwro, związany z wyborem między powielaniem sprawdzonych rozwiązań, a tworzeniem na własną rękę, powtórzył się ponownie i to w znacznie większej skali. W styczniu 1967 r. Komitet Akademii Nauk ZSRR zdecydował, że dalej nie da się działać w modelu " każde państwo sobie" i wysiłki demoludów należy połączyć. Kraje zrzeszone w RWPG powinny wspólnie stworzyć jednolity system maszyn cyfrowych. Rosjanie byli w trudnej sytuacji. Potrzebowali komputerów w strategicznych programach nuklearnych i rakietowych, domagało się ich wojsko. Zresztą cała ich gospodarka oparta była na centralnym planowaniu, dla którego kluczowe są przetwarzanie i analiza ogromnych ilości danych. W państwie o tak wielkich rozmiarach nie dawało się tego obsłużyć nawet konarmią księgowych z liczydłami. Konieczne były sprawne komputery. Syzyfowe prace Dość wcześnie opracowano kilka typów maszyn (komputer Strieła powstał już w 1953 r.), które były wytwarzane w różnych częściach kraju. Przestarzałe technologicznie, zawodne i pozbawione rozbudowanego oprogramowania. Produkowano je w niewielkich seriach. Mimo presji ze strony władz, sporych nakładów i wysiłku naukowców, dystans do krajów rozwiniętych powiększał się z każdym rokiem. Import z Zachodu, dla którego ZSRR był głównym przeciwnikiem w zimnej wojnie, nie wchodził w grę. Embarga pilnował powołany w 1949 r. komitet kontroli eksportu COCOM (Coordinating Committee for Multilateral Export Control), w skład którego wchodziło dwadzieścia parę najbardziej rozwiniętych gospodarczo państw. Zakaz handlu dotyczył przede wszystkim broni, ale komputery i podzespoły elektroniczne były nim również objęte. Postępowa ludzkość nie uznaje własności intelektualnej Jako wzorzec dla proponowanego jednolitego systemu maszyn cyfrowych wybrano rodzinę maszyn IBM 360, najbardziej wtedy rozpowszechnionych na świecie. Firmy IBM nikt nie pytał o pozwolenie. Do kwestii ochrony własności intelektualnej podcho[...]

Zinformatyzować cały kraj DOI:


  Informatyka w latach 70. ub. wieku miała stać się jednym z głównych mechanizmów rozwoju. Biuro Pełnomocnika Rządu ds. Elektronicznej Techniki Obliczeniowej (Preto ) opracowało program1 na kolejną pięciolatkę 1971-75, w którym cele gospodarcze już zdecydowanie dominowały nad podejściem akademickim. Chodziło teraz o stworzenie systemów komputerowych dla usprawnienia działania centralnej administracji państwowej oraz dla poszczególnych dziedzin gospodarki narodowej, które zapewniłyby kierownictwu właściwie adresowaną informację o aktualnym stanie gospodarki oraz o prognozach na najbliższą przyszłość. Miały to być systemy uruchamiane na obszarze całego kraju złączone siecią teletransmisyjną. Śmiało planowano zatem coś na granicy ówczesnych możliwości realizacyjnych. Okazało się, że ten program, mimo akceptacji samej Rady Ministrów, był jednak nie po tej bliższej wykonawcom stronie granicy, ale po przeciwnej. Klucz do dobrobytu Samo PRETO planowanej przez siebie 5-latki się nie doczekało, bo na początku 1971 r. zostało rozwiązane. Administracyjna karuzela dopiero się rozpędzała. Na miejsce PRETO powołano Krajowe Biuro Informatyki (KBI), a ośrodki ZETO wchłonęło nowo powstałe Zjednoczenie Informatyki. Stworzono też organ opiniodawczo-doradczy - Państwową Radę Informatyki. Zastępcą dyrektora KBI został Andrzej Targowski. Uprzednio szef ZOWAR-u, który za jego kadencji wykonał kilka zakończonych sukcesem projektów. Tuż przed nominacją Targowski wydał książkę w nader wówczas prestiżowej serii "Plus Minus Nieskończoność" renomowanego Państwowego Instytutu Wydawniczego zatytułowaną "Informatyka klucz do dobrobytu"2. Książka doskonale wpisała się w nastroje wczesnej epoki Gierka, rozbudzone nadzieje na [...]

Minikomputery DOI:


  Całkiem przydatne okazały się te komputery, szkoda tylko, że ich używanie jest aż tak kłopotliwe. Trzeba sobie załatwić przepustkę do ośrodka obliczeniowego, wbić się w fartuch i z obrzydzeniem założyć nadmiernie wyeksploatowane przez poprzednich wizytatorów kapcie. W środku zimno, bo klimatyzacja działa na maksa. Operatorzy się do tych temperatur przyzwyczaili, ale zanim im wyjaśni się, czego od nich chcemy, można porządnie zmarznąć. Czy naprawdę nie da się czegoś z tym zrobić? Tak, żeby komputery były mniejsze, nie zużywały tyle prądu i się nie przegrzewały, a dostęp do nich nie wymagał pośredników. Lampy elektronowe miały wymiary takie, jakie miały i zbudowanych na nich maszyn nie dawało się odchudzić. A lampa, jak to lampa - nawet ta na biurku grzeje. Ale gdy zostały zastąpione przez tranzystory, pojawiła się nadzieja. W 1960 r. amerykańska firma Digital Equipment Corporation wprowadziła na rynek tranzystorową maszynę PDP-1 (Programmed Data Processor). Mieściła się w sporej szafie, ale tylko jednej. I była niewiarygodnie tania. Już za odpowiednik dzisiejszego miliona dolarów można sobie było kupić komputer. Moda na minispódniczki Rewelacja! Nareszcie nadeszło wyzwolenie od dyktatu personelu strzegącego ośrodków obliczeniowych. Koniec z klimatyzacją, fartuchami i kapciami. Takim właśnie wyzwolicielskim minikomputerem miał być ZAM-11, którego projekt opracowano w Instytucie Maszyn Matematycznych już w 1961 r. Niestety, nie udało się tego pomysłu do końca zrealizować. Ale tranzystory to jeszcze nie to, o co naprawdę chodziło. Potrzeba było czegoś jeszcze mniejszego. I wtedy pojawiły się ukł[...]

 Strona 1  Następna strona »